Jonathan Carroll pisał, że "w odróżnieniu od słów "nienawiść", czy "miłość", słowo "kostnica" ma tylko jedno znaczenie". Jakiś czas temu nasz normalny i europejski rząd nauczył nas nowego znaczenia słowa "odpowiedzialność"."Brałem wówczas i biorę dzisiaj pełna odpowiedzialność za działania państwa polskiego i służb podległych polskiemu rządowi po katastrofie"- mowa oczywiście o katastrofie smoleńskiej. Cóż znaczą te słowa? Do dziś nie wiadomo. Do dziś nie wiadomo, za co jest rząd odpowiedzialny, kto i jakie konsekwencje poniósł. Abstrachując od teorii spiskowych, o teoriach związanych z zamachem, trzymając się tylko faktów, zginęła duża część polskiej elity. To fakt niezaprzeczalny. Faktem jest także, że po podobnych sytuacjach, władze w innych krajach szukają błędów po swojej stronie, wyciągają konsekwencje wobec osób, które niedopełniły swoich obowiązków. Nie w Polsce.
Po katastrofie w Fukushimie, zdymisjonowano trzech urzędników wysokiego szczebla (m.in. wiceministra gospodarki)
Po kolizji autobusu szkolnego z pociągiem, w którym śmierć poniosło 47 dzieci, minister transportu Egiptu podał się do dymisji
Po katastrofie samolotu wojskowego CASA w 2008 roku, Bogdan Klich pozostaje na stanowisku.
Po katastrofie smoleńskiej szef BORu, Marian Janicki, dostał awans do stopnia generalskiego. Szef Kancelarii Premiera, Tomasz Arabski, został ponownie nominowany na to samo stanowisko. Dopiero wówczas do dymisji podaje się minister Klich
Po aferze Amber Gold, do dziś nikt nie został ukarany (poza wyrzuceniem sędziego Milewskiego po sławnej prowokacji dziennikarskiej), sprawa przycichła. Podobnie z aferą hazardową. Podobnie z aferą związaną z refundacją leków (która wprowadziła ogromny chaos).
O jakiej więc odpowiedzialności mówi Tusk? Do dziś nie wiem, jak ona się objawia.
Możliwe, iż mamy do czynienia po prostu z redefinicją pojęcia "odpowiedzialność". Powinniśmy się już przyzwyczaić, wszakże PO cały czas serwuje nam zmiany pojęć dotyczących najważniejszych spraw. Robią to bardzo skutecznie. Dziś każdy Polak wie, co to znaczy że "państwo zdało egzamin", albo że "Polacy wybrali normalność".
O tym samym ostatnio pomyślałem.Jak w TV usłyszałem że po wypadku autokaru w Egipcie ich minister transportu podał się do dymisji to nasunęła mi się myśl "w Polsce nikt by o tym nawet nie pomyślał". Szkoda że w pewnych krajach takie zachowanie uznaje się za odpowiedzialne i honorowe a u nas nikt nigdy nie czuje się winny
OdpowiedzUsuńSpołeczeństwo pozwala na to, żeby rządzący nie czuli się odpowiedzialni za swoje czyny. A tych, którzy choćby bardzo logicznie starali się pytać o odpowiedzialność, sprowadza się do roli propisowskich fanatyków.
Usuń