W ostatnim numerze jednego z popularniejszych tygodników, wzburzony czytelnik wysłał list do redakcji, skarżąc się iż rzecznik Ruchu Palikota (Andrzej Rozenek) przyrównał złożenie kwiatów pod pomnikiem Dmowskiego do posprzątania po psie. Bulwersujące? Tylko na pierwszy rzut oka.
Każdy zdążył się już przyzwyczaić do prowokacji ze strony "Palikociarni". Powyższa sprawa mogłaby być kolejnym "gagiem" ze strony Ruchu Palikota, gdyby nie istota rzeczy. Andrzej Rozenek poruszył sprawę patriotyzmu. Według niego wyraźniejszym objawem patriotyzmu jest sprzątanie po swoim psie, niż składanie raz do roku wieńców pod pomnikiem Dmowskiego. Porównanie, choć nieco niezgrabne (ta niezgrabność właśnie wywołała kontrowersje), ukazuje jednak głębszą myśl.
Patriotyzm oparty na sztandarowych hasłach "Bóg, Honor, Ojczyzna" traci na aktualności. Polska, Polacy potrzebują dziś redefinicji patriotyzmu. Niestety, samo słowo działa odstraszająco. Większości społeczeństwa "patriotyzm" kojarzy się z tzw. "smutną prawicą". Albo nie kojarzy się ... wcale. W mediach próżno dziś szukać debat o tym, czym jest patriotyzm, kim jest patriota w Polsce. Szkoła tę tematykę odpuściła już dawno. Patriotyzm stał się tabu. Bardzo niewiele osób się do niego przyznaje, część go nie rozumie, zdecydowana większość wie że "patriotyzm" nie jest dziś modny.
Nawiązując do słów Rozenka, Polska potrzebuje dziś patriotyzmu codziennego. Objawiającego się w wielu małych rzeczach, rzeczach mało widowiskowych. Posprzątanie po swoim psie, jeżdżenie komunikacją miejską z ważnym biletem, segregowaniem śmieci, zwykłą życzliwością wobec drugiej osoby. Te małe rzeczy wymagają tak naprawdę o wiele więcej wysiłku, niż złożenie raz do roku wieńców, uczestniczenie w marszu. Ale to właśnie te małe aktywności sprawiają, że współżycie w społeczeństwie jest prostsze i przyjemniejsze.
Jadąc za granicę, często zauważamy że ulice są czystsze, ludzie bardziej uczynni, kierowcy kulturalniejsi. To wszystko są małe rzeczy, które składają się na obraz całego kraju. Nie wiem, czy wynikają one z wychowania, mentalności czy też właściwego rozumienia patriotyzmu. Wiem, że w Polsce zdecydowanie nie mówi się o patriotyzmie, mam wrażenie że część elit boi się używać nawet tego słowa, żeby nie być kojarzona z "ludem smoleńskim", który słowa owego aż nadużywa.
Brak niestety "męża stanu", który chciałby pochylić się nad tematem i nadać mu nowy, ciekawy bieg. Póki co jesteśmy skazani na incydentalne spory o to, kto jest większym patriotą - ten który częściej macha polską flagą, czy ten który lepiej "wyciska Brukselę".

